poniedziałek, 6 marca 2017

„Trzy szanse” – Prolog

— Musimy porozmawiać. — szepnął gorzko siadając na progu łóżka. — Zrobiłem coś czego bardzo żałuję.
     Zdziwiona spojrzałam w jego twarz. Smutny wzrok wbity w podłogę błądził po panelach szukając w nich ratunku. 
— Posłuchaj. — zamilkł na chwilę przeczesując dłonią zmierzwione włosy. — Coś we mnie pękło, gdy zaczęłaś sie z nim umawiać. Chuj mnie trafiał, gdy patrzył na Ciebie tym wzrokiem.
— O czym ty mówisz? 
— Twój brat wpadł na głupi pomysł, a ja...
     Poczułam rozrywający ból. Szalejący oddech utykał w moich płucach, nie pozwalając mi na złapanie powietrza.
— Wyjdź.
— Zuza...
— Wyjdź! — wrzasnęłam piskliwie tracąc panowanie nad emocjami. Strugi łez spływały po czerwonych policzkach parząc jak ogień. 

Nie chce go widzieć. 
Nie chce go więcej widzieć.